Wysłany: 24 Lipiec 2010, 16:48 Relacja N-Gine Renault F1 Team Show!
Tekst zaciągnięty z http://autokult.pl/2010/0...-show-jak-bylo/
Wybrałem się na N-Gine Renault F1 Show, czyli spotkanie z Robertem Kubicą, które odbyło się na Torze Poznań. Jakie są wrażenia i wnioski? Jak było na tym największym motoryzacyjnym wydarzeniu w Polsce? Tłoczno, gorąco i głośno…
Sam nie spodziewałem się takich tłumów. I chyba sam organizator też nie sądził, że do stolicy wielkopolski zawita tylu fanów. Właśnie, tylko czyich? Roberta Kubicy, czy może samej Formuły 1? Ciężko powiedzieć. Z pewnością większość przyszła zobaczyć jedynego polaka w tej topowej serii wyścigowej świata. Byli jednak również tacy, którzy Formułą 1 pasjonowali się na długo przed startem Roberta w F1. Według późniejszych informacji organizatora, przez tor w Poznaniu przewinęło się około 150 tysięcy fanów!
Skwar poczuć można było już na wiele kilometrów przed torem. Część przybyła autobusami, specjalnie podstawionymi tego dnia, darmowymi i… bez klimatyzacji. Część wybrała się w podróż na własnych nogach, a pozostali okupowali swoje samochody w kilometrowych korkach. Rejestracje na samochodach pokazywały jak wielki i wyjątkowy to dzień. Nie zabrakło tablic z Pomorza, Śląska, Mazowsza, czy… Małopolski. Słowem, zjechała się cała Polska! A i pewnie kilku gości z zagranicy też można było znaleźć.
Program imprezy wyglądał nieźle. Na tor dostać się można było już o 9 rano. Jednak przez wszystkie długie godziny organizator, czyli Renault, nie pozwalał na chwilę nudy. No, może czasami. Jeżeli cierpiałeś na ADHD, mogłeś biegać i próbować wszystkiego. Od symulatorów jazdy, przez samodzielną zmianę koła w bolidzie wyścigowym, human joystick, czyli interaktywną grę zespołową, w której widownia za pomocą ruchu rąk sterowała pojazdem na ekranie, aż po liczne padoki Renault prezentujące auta z innych serii wyścigowych, czy też butik Renault F1 Team, gdzie każdy mógł sobie kupić gadżety i pamiątki – jeżeli znalazł w sobie tyle cierpliwości aby wystać w ogromnych kolejkach… i to na palącym słońcu.
Po jedenastej na tor zawitał główny bohater. Robert Kubica. Przywitanie odbyło się w Renault Megane CC, które okrążyło tor. Wiwatów i okrzyków nie było końca. Trzeba przyznać, że od czasu nieodżałowanego Bublewicza, nie było chyba tak kochanego kierowcy sportowego w naszym kraju. Hołowczyc, może. Ale to nie ta skala. Kubica jest najlepszym kierowcą wyścigowym w historii Polski i widzowie dali mu tego wyraz. Później sam podczas konferencji dodał: – Jestem pod wrażeniem, że tak dużo ludzi zjawiło się tutaj, żeby zobaczyć mnie w bolidzie. Starałem się, aby wszyscy naprawdę dobrze się bawili – dodał na koniec Robert Kubica.
Ale, do konkretów. Po powitaniu Kubica dostał mały, wolny prezent – stworzony wyłącznie na polski rynek model Renault Megane GT z serii limitowanej nazwanej… oczywiście Robert Kubica! Z taśmy produkcyjnej zjedzie (pewnie już zjechało) tylko 30 egzemplarzy tego auta.
Później odbyło się uroczyste wykonanie hymnu polskiego w wykonaniu… silnika bolidu F1!Kolejnym punktem były autografy, autografy i jeszcze raz autografy. Sesja miała być tylko jedna… a były trzy! Tuż po nich Robert zniknął na 2-3 godziny…
Powrócił w niezłym stylu, bowiem za kierownicą Renault Megane Trophy. Auto, choć pierwotnie urodzone jako kompakt, skończyło jako 360 konny, wyścigowy potwór. I tutaj już można było zacząć się zachwycać sportową jazdą. To już była delikatna zapowiedź tego, co miało wydarzyć się później. Dźwięk 3,5 litrowej jednostki napędowej V6 robił wrażenie nie tylko na laikach. Pierwsza setka? Wystarczy 3,67 sekundy!
Robert pokonał kilka okrążeń, zabierając co ważniejszych VIP-ów. Później tor odwiedzili również: wspaniała Karolina Czapka w Renault Megane Trophy. racząc wszystkich na koniec solidnym paleniem gumy oraz znana nie tylko z wyścigów dwójka – Maurycy Kochański i Jakub Śmiechowski w Formule Renault 2000.
Robert pokonał 10 okrążeń. Choć wydawało mi się, że nawet nieco więcej. Bardzo szybkich okrążeń, podczas których na prostej startowej dobijał niemal 300 km/h! Jednak największe wrażenie robił sam dźwięk bolidu kręconego do maksimum.
Dźwięk na torze w Poznaniu nie był tak zwielokrotniony. Zamiast nastu, tylko jeden bolid. Ale słyszany był nie tylko na samym torze, ale nawet na oddalonym o kilka kilometrów od toru lotnisku Ławica oraz okolicznych osiedlach mieszkalnych. Raz na kilka okrążeń Robert zwalniał i co kilkaset metrów wykonywał rytualne palenie gumy, sprawiając że kibice raz zatykali uszy, raz bili brawo. Choć tego oficjalnie nie potwierdzono, to wiadomo że Kubica pobił (nieoficjalny) rekord toru! Gdzieś na poziomie 1:15 sekund…
Potem przyszedł czas na pożegnanie Roberta, jednak to nie był koniec atrakcji – Jerome d'Ambrosio przejął bolid od Kubicy, a pod koniec na tor wyjechała wielka chmara samochodów z diamentem na masce. Według nieoficjalnych jeszcze danych pobito rekord Guinessa – w sumie na torze znalazło się 678 samochodów marki Renault.
Podsumowując. Impreza się udała? I tak, i nie. Większość narzekała na fatalną organizację Renault. Jednak uważam, że N-Gine Renault F1 Team Show pokazało jak wielkie są możliwości w naszym narodzie jeżeli chodzi o motosport. 17 lipca 2010 roku przejdzie do historii. Tego brakowało w naszym kraju i dziękować możemy głównie Robertowi, ale też Renault, że dzięki nim zainteresowanie sportem motorowym, w tej chwili niestety głównie Formułą 1, jest takie ogromne…
Zatem, drodzy kibice, fani motoryzacji – ruszajmy na tory! Kibicujmy i bywajmy. Cały czas narzekamy, że nic się nie dzieje w polskim motosporcie. Ale, bijąc się w pierś. Na ilu rajdach, czy wyścigach w tym roku byłeś?!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum